o. Marco Tasca OFMConv
Sedno ewangelicznego przesłania
Rozmowa z generałem Zakonu franciszkanów i najwyższym moderatorem Rycerstwa Niepokalanej.
O. Marco Tacsa OFMConv- Św. Maksymilian Kolbe w liście do generała Zakonu o. Domenico Tavaniego z 1933 r. przypomniał, że quia franciscani sumus Zakon powinien kochać Niepokalaną i "miłość tę jak najbardziej rozszerzać". Przypomniał też, że oddalenie się od Niepokalanej byłoby szkodliwe dla Zakonu. Jak dziś Ojciec jako generał Zakonu odniósłby się do tych twierdzeń o. Kolbego?
- Te słowa św. Maksymiliana idealnie zgadzają się z tym, co św. Franciszek myśli i pisze o Najświętszej Maryi Pannie. Co prawda za czasów św. Franciszka nie był jeszcze ogłoszony dogmat o Niepokalanym Poczęciu, to jednak przede wszystkim w swoich modlitwach ukazał w przejrzysty sposób swój stosunek do Maryi Dziewicy i Jej rolę w misji Jezusa Chrystusa. Franciszkański chrystocentryzm jest złączony z osobą Maryi. Modlitwy św. Franciszka odzwierciedlają tę prawdę. Stąd też, interpretując ten fragment listu św. Maksymiliana, widzę jasno, że jeśli odrzucilibyśmy Maryję, to tym samym odrzucamy Chrystusa, Jej Syna, który w duchowości franciszkańskiej zajmuje miejsce centralne. Oddalenie się od Maryi jest równoznaczne z oddaleniem się od Jezusa Chrystusa. To zapewne miał na myśli św. Maksymilian.
- Jak zakon może pomóc Rycerstwu Niepokalanej w "zdobywaniu całego świata dla Chrystusa przez Niepokalaną"?
- Zakon franciszkański może pomóc w różnoraki sposób Rycerstwu Niepokalanej, głównie poprzez uświadomienie sobie możliwości ewangelizacji poprzez stowarzyszenie MI, które jest darem od Pana dla Kościoła i zakonu. Jestem przekonany, że każdy z nas, braci mniejszych konwentualnych, jest powołany do zgłębienia tej rzeczywistości kolbiańskiej, która wpisana jest w nasz charyzmat. Największy dar, jaki możemy dać MI, to pomóc braciom zrozumieć i odkryć potencjał ewangelizacyjny, jaki tkwi w MI i jaki każdy z nas, braci, może wykorzystać, mając go wprost na wyciągnięcie ręki.
- "Miłość nie jest kochana" - mówił św. Franciszek. Jak dziś głosić miłość?
- Jest to jedno ze sformułowań, które wraz z Maksymilianowym hasłem: "Tylko miłość jest twórcza", charakteryzują duchowość kolbiańską. O. Kolbe trafił w sedno ewangelicznego przesłania, czyli logiki krzyża. Widzę, że wielokrotnie ta prawda jest zapominana.
Jezus Chrystus, jak mówi św. Jan, przyszedł, abyśmy mieli życie - i to w obfitości, czyli byśmy byli szczęśliwi, byśmy żyli pełnią życia. Ta całkowita realizacja życia przechodzi zawsze poprzez logikę krzyża, poprzez misterium paschalne. Nie można dojść do paschy, czyli życia w pełni, życia szczęśliwego, zrealizowanego, bez krzyża. Nie jest to możliwe dla chrześcijanina.
W tym sensie można właściwie zrozumieć to zawołanie św. Maksymiliana. My, chrześcijanie, jesteśmy dziś powołani, by świadczyć naszym życiem, że jedyny styl życia, który przynosi szczęście, zadowolenie to śmierć dla siebie samego. Dla współczesnego świata ta prawda jest trudna do przyjęcia, gdyż świat szuka samozadowolenia, samorealizacji. My, chrześcijanie, jesteśmy powołani, by być namacalnym, widzialnym znakiem piękna płynącego z logiki krzyża. Pomyślmy o osobach konsekrowanych, o wszystkich wierzących, ile i jak mógłby się zmienić świat, gdybyśmy naprawdę mieli łaskę życia logiką misterium paschalnego.
- W jaki sposób można żyć stwierdzeniem "Tylko miłość jest twórcza"?
- Popatrzmy na miłość, jako zapominanie o samym sobie, bo w innym wypadku, co to byłaby za miłość. Jeśli w miłości nie umiemy zapomnieć o sobie samym, to nie jest to miłość, ale egoizm. "Tylko miłość jest twórcza" oznacza zapomnienie o sobie, by stwarzać coś nowego.
W duchowości franciszkańskiej możemy pomyśleć o wielu przykładach z życia św. Franciszka. Zostawił on wiele przykładów, czym powinna się charakteryzować osoba, która kocha. Znany epizod "doskonałej radości" bardzo dobrze ukazuje prawdę, że miłość jest konkretna. Franciszek wraz ze swoim współbratem powraca do Asyżu, puka do drzwi klasztornych i słyszy odpowiedź: "My ciebie nie znamy". Franciszek mówi na koniec, że jeśli po takim przyjęciu przez swoich nie stracimy cierpliwości, ale będziemy pokorni, to oto będziemy mieli w sobie miłość doskonałą.
Franciszek zapomniał całkowicie o sobie i o tym, co mu się należało. My dzisiaj żyjemy w świecie praw, w którym każdemu coś się należy. Franciszek ukazał, że należy zapomnieć o swoich prawach, aby móc nawet "upokorzyć się" przed drugą osobą.
W jednym z Napomnień św. Franciszek mówił, że są niektórzy bracia, którzy dużo się modlą, poszczą, są bardzo dobrzy, ale jeśli im zwrócimy uwagę, nawet w małej rzeczy, od razu wybuchają. Franciszek zauważa, że czasami ktoś może być zewnętrznie dobrym, pokornym, rozmodlonym, ale tak naprawdę nie spotkał jeszcze miłości w swoim życiu, nie umie kochać, przebaczać, zapomnieć o sobie, gdyż skoncentrowany jest na sobie samym. Taka osoba jest pełna siebie i miłości własnej.
Innym przykładem może być list, który św. Franciszek napisał do jednego z przełożonych prowincjalnych. Prosi w nim, aby ten kochał swego współbrata, nawet jeśli on wyrządza mu ból, jeśli ciągle grzeszy. Mówi, że za każdym razem, gdy brat zawini przeciw niemu, on powinien mu przebaczyć i zawsze przyjmować z miłością, nie pamiętając urazów.
Świadomość, że sam jestem grzeszny, czyni mnie wolnym, by nie zajmować się grzechami moich braci. Jeśli ja sam jestem grzesznikiem, to nie mam prawa osądzać innych i zajmować się ich grzechami. Jest to przejaw miłości do bliźniego. Przyjmuję innego takim, jaki jest, bo wiem, że ja sam nie jestem lepszym chrześcijaninem, sam też jestem grzesznikiem.
Te myśli dobrze współgrają z duchowością o. Kolbego, który przecież oddaje swoje życie za bliźniego. Jest to wzór miłości franciszkańskiej, zapomnienia o sobie, by dać miejsce bliźniemu.
- Czym jest miłość w duchowości franciszkańskiej?
- Dziś św. Maksymilian ma nam do powiedzenia przede wszystkim to, byśmy potrafili marzyć. Przecież on sam miał wielkie marzenia. Nie chodzi mi tylko o zdarzenia z jego dzieciństwa. On potrafił marzyć... Snuł plany, dla których realizacji poświęcił całe swoje życie. Niepokalana - oto jego Ideał, jego marzenie. Nie zadowolił się tylko tym, by być dobrym, przykładnym zakonnikiem, jednym z wielu, ale szedł za swoim Ideałem, marzeniem, które na pewno wypływało z miłości do Boga.
Niepokalanów jest namacalnym, widzialnym owocem tego, że marzenia stają się rzeczywistością, jeśli potrafimy dla nich poświęcić całe swoje życie.
Kto z jemu współczesnych miał odwagę robić to, co on zrobił? Albo był wariatem, albo umiał marzyć, umiał przechodzić ponad ludzką rzeczywistością, ponad ograniczeniami, ponad tym, co inni widzieli czy robili. On swoje marzenia, ideały chciał uczynić rzeczywistością i im się poświęcił.
To jest jak najbardziej aktualne: Pomagać ludziom, by mieli marzenia. Współczesny człowiek nie umie marzyć, gdyż za bardzo zajmują go sprawy tego świata i jest nieustannie zabiegany wokół spraw do zrobienia. "Nie mam czasu" - to zdanie, które słyszymy prawie od wszystkich.
Nie mamy czasu, by być świadkami, ludźmi, którzy pragną żyć Bogiem, Jego łaską; ludźmi, którzy mają marzenia, Boże marzenia. Tego możemy uczyć się od św. Maksymiliana. To jest największy podarunek, jaki nam zostawił.
Inną rzeczą, której możemy uczyć się od tego Świętego, to świadomość, że ewangeliczne świadectwo życia przeżywa swoisty kryzys, przynajmniej w Europie. Coraz mniej ludzi uczestniczy w życiu Kościoła. Dlatego też jego zaangażowanie i swego rodzaju zapał w głoszeniu Ewangelii poprzez środki masowego przekazu jest dla nas wciąż wezwaniem. Jeśli ludzie nie idą do kościoła, to my jesteśmy odpowiedzialni, by iść do ich domów. Media są to na pewno środki, którymi musimy odważnie umieć się posługiwać, tak jak św. Maksymilian, w duchu "nowej ewangelizacji", o której tak często wspominał Jan Paweł II. Przykład Świętego z Niepokalanowa powinien zachęcić nas do szukania różnych sposobów ewangelizacji, do wykorzystania techniki, głównie mediów, które pozwalają nam dotrzeć do wszystkich domów, do tych, którzy być może odrzucili Boga, czy zapomnieli o Nim. Może jakieś słowo, usłyszane czy przeczytane, sprawi, że powrócą do wiary katolickiej, na łono Kościoła.
- W jaki sposób św. Maksymilian może być wzorem dla franciszkanów?
- Zakon franciszkański kilkakrotnie zastanawiał się nad spuścizną kolbiańską. Temu zagadnieniu była poświęcona kapituła nadzwyczajna, gdyż zakon rozpoznał dar, jaki otrzymał poprzez tego Świętego.
Zawsze łatwiej jest coś powiedzieć, niż tym żyć. Dziś zakon musi znaleźć środki, by odkrywać i realizować duchowość kolbiańską, która jest jego swoistym DNA (kodem rozpoznawczym).
Obecnie przeżywamy kryzys życia konsekrowanego, chrześcijańskiego, z którego musimy sobie jako zakon zdać sprawę. Musimy też jednak umieć podjąć odważne decyzje. Jednym z nich jest na pewno obecność św. Maksymiliana w życiu naszego zakonu i tego wielkiego daru, jaki Bóg nam dał poprzez tego Świętego dla dobra całego Kościoła. Poprzez Rycerstwo Niepokalanej możemy zdać sobie lepiej sprawę z tej prawdy, że dążymy do wspólnych celów, ideałów, że mamy te same marzenia.
- Jaki wpływ ma duchowość św. Maksymiliana na działalność zakonu?
- Każdemu bratu i siostrze chciałbym życzyć zakochania się w ideałach św. Ma-ksymiliana. Myślę, że nasze życie nie polega na zrozumieniu, ale na zakochaniu się, na miłości do Boga. Życzę, by każdy umiał marzyć, miał ten wielki ideał w swoim sercu, ideał kolbiański maryjnej drogi do świętości. Każdy w MI nie jest tylko członkiem, ale osobą, która należy do Niepokalanej, czyli kimś, kto ma udział w realizacji wielkiego marzenia św. Maksymiliana. Każdego dnia powinniśmy być przekonani, że Bóg daje się nam i że On jest celem, motywem naszego życia. Dlatego też z miłością i szacunkiem zwracamy się do każdej napotkanej osoby, gdyż wiemy, że mamy być świadkami ewangelicznej miłości. Wierzę, że jest to coś najlepszego, co każdy rycerz i rycerka na tej polskiej ziemi może uczynić. Ważne jest, żebyśmy nie czynili tego sami, w pojedynkę, gdyż na pewno nie uda się nam zmienić samemu tego świata. Musimy pamiętać, że MI to wielka wspólnota, która pomaga nam być świadkami miłości.
Dziś, kiedy żyjemy indywidualizmem, ten aspekt wspólnoty, jaki jest w MI, jest bardzo ważny. Życie chrześcijańskie to nie tylko moja prywatna sprawa, ale to świadomość wspólnoty, wspólnych ideałów, celów.
Pan jest wierny swoim obietnicom. On obiecał nam, że będzie z nami aż do skończenia świata. Św. Maksymilian zaprasza nas na drogę zaufania Bożym obietnicom, w to, że Pan jest zawsze z nami.
Rycerz Niepokalanej 09/2008, s. 234