Sokołów, lipiec 2008 [01.01.2009 00:00]
Gdy byłam w wieku 16 lat, bardzo chorowałam. Błagałam Matkę Bożą o zdrowie i uzdrowiła mnie. Potem wyszłam za mąż za człowieka bardzo dobrego i głęboko wierzącego. Przez całe nasze małżeństwo przystępujemy do spowiedzi i Komunii świętej w pierwsze piątki miesiąca. Mamy siedmioro dzieci. Wszystkie już założyły rodziny katolickie, a my z mężem cieszymy się wnukami, których mamy 25.
Wraz z trójką dzieci mieliśmy wypadek. Samochód był rozbity, a my cali i zdrowi.
PóĽniej córka zachorowała na bardzo ciężką epilepsję. Lekarze orzekli, że już nigdy nie wyzdrowieje. Gorąco z całą rodziną modliliśmy się, odwiedzając cudowne miejsca święte i przez cały czas o godz. 15 odmawialiśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Po 12 latach choroby córka wróciła całkowicie do zdrowia.
Wnuczkę potrącił samochód. Była miesiąc nieprzytomna. Modliła się cała rodzina, zamawiając Msze święte o zdrowie. Wnuczka wróciła do zdrowia i jest wesołym dzieckiem. Lekarze orzekli, że pomoc przyszła z nieba, bo oni na niej już postawili krzyżyk.
Od 25 lat nasza rodzina nosi Cudowny Medalik i wszyscy należymy do Rycerstwa Niepokalanej. Wraz z całą rodziną kilkakrotnie byliśmy w Niepokalanowie.
Niech Bogu Miłosiernemu i Matce Najświętszej będą dzięki za opiekę i pomoc.
Dodaj komentarz
Oceny



